Life goes on :)

Znów nie było mnie tu chwilę. Można powiedzieć – wyszłam za mąż, nie wróciłam zaraz 😉
Ale jestem i kończę zabawę w fatamorganę.

Chciałabym niedługo podzielić się z Wami tym, nad czym pracowałam przez ostatnie miesiące. Dziękuję Wam za tak wiele wiadomości. To bardzo miłe wiedzieć, że jesteście.

Niedługo będę obchodzić pierwszą rocznicę swoich nowych urodzin. To był dla mnie bardzo ważny czas i wyjątkowa podróż. Zakładając stronę „Szczyt za szczytem”, która miała pokazywać atrakcyjność drogi (nie mety) jako celu, nie sądziłam, że przyjdzie mi powalczyć o szczyt najcenniejszy na wszystkich mapach świata. Nie ma piękniejszych widoków od tych, które roztaczają się po doświadczeniu własnej śmiertelności.

Rok temu – mimo wszystko – los się do mnie uśmiechnął. Choć była to gorzka i bolesna lekcja, a lizanie ran liczy się latach, nigdy wcześniej nie czułam się tak dobrze jak teraz. Nigdy też nie byłam tak pewna tego, co chcę robić i, przede wszystkim, czego na pewno nie chcę :)

Stawiam na zielone. Nie tylko z uwagi na wiosnę i warzywa 😉 Zielone, w większości organiczne artykuły na dobre już rozgościły się nie tylko w mojej kuchni. Na zupełnie nieprzeznaczonym do tego, jadalnianym stole leżą miękkie, liczone w metrach, naturalnie piękne materiały i powoli nabierają kształtów. Co to będzie, co to będzie?

Ciekawość wciąga, niepewność ekscytuje. Cierpliwość wciąż nie jest moją silną stroną i … już nie będzie :)

Ściskam Was mocno!
B.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *