Nie bądź chomikiem w kółku :) chyba, że chcesz

Wiem, że o organizacji czasu napisano już setki podręczników, przeprowadzono tysiące szkoleń w których udział wzięły setki tysięcy osób. Wszystko po to, by nauczyć Cię planowania Twojego czasu i panowania nad Twoim życiem. SKUTECZNIE i EFEKTYWNIE. Czyli jak? Przecież dla Ciebie i dla mnie efektywnie może oznaczać coś zupełnie innego.

Jak skutecznie zacząć?
Jeszcze niedawno zadawałam to samo pytanie co niektórzy z Was, którzy piszą: „jak to robisz, że pracujesz, biegasz, masz czas na podróże, pisanie, czytanie. Ja po pracy nie mam czasu na nic”. Dokładnie wiem, jak brzmi zwłaszcza to ostatnie zdanie – powtarzałam je sobie ilekroć trafiałam na coś, co wydawało mi się interesujące, czego chciałabym/mogłabym spróbować, no ale – przecież byłam taka zapracowana, nie miałam czasu, ciągle w biegu, albo na wiecznym zmęczeniu, niedospaniu, adrenalinie – ciągle z góry na dół i znów w górę. Lata mijały jak tygodnie, coraz szybciej i szybciej. Krajobraz jak u chomika biegającego w kółku. Chomik nie liczy okrążeń, nie wie po co tam włazi, ale wchodzi i biegnie.

KROK 1: UŚWIADOMIENIE
Kiedy zorientowałam się, że wpadłam w tę pułapkę? Przypadkiem – podczas jednej z rozmów z moją Mamą zdałam sobie sprawę, że dość dokładnie pamiętam co działo się w moim życiu do mniej więcej 24. roku życia. To czas przypadający na studia, pierwsze prace, pierwsze własne udane i udane mniej projekty, zbieranie doświadczeń w życiu i do CV. A potem? Prawie 10 lat w jednej sklejonej, bliżej nieokreślonej czasoprzestrzeni.

KROK 2: WALKA
Znalazłam się w sytuacji, z którą mogłam coś zrobić lub dalej nie robić nic – oczywiście z powodu braku czasu, pracy, zmęczenia, ogromu cudzych spraw, których w przeciwieństwie do własnych, nie mogłam odłożyć „na później”.

Walczyłam – sama ze sobą, z wyrzutami sumienia, z obezwładniającym poczuciem obowiązku i przywiązaniem do „pani perfekcyjnej, która robi coś na 100% albo wcale”. Z tym ostatnim walczyłam najdłużej. Jeszcze wiele okrążeń pokonałam we własnym kółku, zanim w końcu dotarło do mnie, że nikt, nigdy nie jest w stanie zrobić czegoś na 100% i że 80% napędza gospodarkę bardziej, czy – jak kto woli – efektywniej 😉 :)

KROK 3: WYKORZYSTYWANIE SZANS
Skoro więc od teraz miałam robić wszystko na 80% to zostało mi 20% do zagospodarowania. Nie zastanawiałam się długo na co wykorzystam zaoszczędzony czas. Skoro tak długo nie dbałam o siebie i własne potrzeby, trzeba było zacząć od początku – od spełniania jeszcze dziecięcych marzeń. Dokładnie pamiętam dzień, kiedy zadałam sobie pytanie: „dobra, to co tak naprawdę chciałabym zrobić gdybym miała na to czas?” To był jeden mały impuls, ale o takiej sile sprawczej, że jeszcze tego samego dnia znalazłam stajnię i umówiłam się na jazdę konną. Wkręciłam się w to szybko – przecież wiedziałam, że tak będzie. Wstawałam nad ranem, jeździłam 20 kilometrów w jedną stronę, przed pracą, po pracy, w weekend (kiedy się tylko dało) by żyć inną chwilą niż dotychczas. Po to, by wpleść w te 100% czasu, który mamy do dyspozycji coś wyłącznie dla siebie, dla własnej, osobistej radości. Tydzień mijał za tygodniem, ale już nie budziłam się zmęczona, na kanapie przed telewizorem, o 4 nad ranem. Teraz musiałam/chciałam wstawać o 6.00, żeby zacząć dzień od czyszczenia koni przy wschodzie słońca.

Myślicie, że zasypiałam w pracy? :) Nieee, przychodziłam tam z uśmiechem na ustach, endorfiny po dobrym treningu trzymały mnie przynajmniej do połowy dnia. Zadania w pracy wykonywałam szybciej, ale nie gorzej :) i z większą motywacją bo przecież teraz miałam do czego się spieszyć. To trochę jak z maminym: „pójdziesz na dwór jak odrobisz lekcje” – pamiętacie to? :)

Odrabiałam i odrabiam więc te lekcje najlepiej jak potrafię. Świat się nie zawalił, a ja postanowiłam w życie po pracy wprowadzić tę samą zasadę co w pracy. Skoro kiedy jestem w pracy, jestem w pracy, to kiedy mnie tam nie ma, to mnie tam nie ma.

I oczywiście są i zawsze będą sytuacje, które będą zmieniały to postanowienie, ale sztuką jest odróżnić to, co może poczekać do jutra. Wbrew pozorom, tych naprawdę pilnych, ważnych spraw nie ma zbyt wiele.

I choć dziś już nie jeżdżę konno, znalazłam inne zajęcia, które sprawiają, że jestem szczęśliwa; że mam możliwość złapania zdrowego balansu pomiędzy pracą a życiem po pracy. Bo ono istnieje. Nawet jeśli miałoby to być „tylko” 20% Twojego czasu. Mnie się mieści tam całkiem sporo – bieganie (już nie mogę doczekać się dłuższych dni), wypady w góry, trening z elementami crossfit, angielski i joga, (wczoraj pierwszy raz byłam na zajęciach z tańca :D) I jest tam jeszcze czas na życie rodzinne, na spotkania ze znajomymi, na dobrą książkę i czasem też na nicnierobienie :)

Że dużo i po co to wszystko? Bo życie jest krótkie i dzieje się teraz. Nie jutro i nie później. Nie wszystkie zaległości z przeszłości da się nadrobić, ale wcale nie trzeba.

Przecież gdyby nie ta nasza przeszłość, nie byłoby nas w miejscu jakim jesteśmy. Że nie jest idealne? Nigdy nie jest i nigdzie nie będzie. Pomyśl co możesz zrobić z tym co masz. I nawet jeśli po przeczytaniu tego zdania masz ochotę powiedzieć „bla bla bla” (ja tak samo reaguję na „efektywne wykorzystywanie czasu wolnego”), zastanów się nad tym. Na pewno jest coś, co możesz spróbować zmienić. Metodą małych kroków, ale to musi być coś konkretnego. Zadanie. Takie, które wykonasz. Nie wymagaj od siebie zbyt wiele na początek. Chcesz przebiec maraton? Świetnie. Zacznij od wstania z kanapy. Spróbuj. Zwycięzcy stają na starcie.

Krok 4: ŻYJ, BĄDŹ SZCZĘŚLIWY. Nigdy nie będzie lepszego czasu niż teraz.

PS. Ci którzy mówią, że w życiu chodzi o coś więcej niż chodzenie do pracy i płacenie rachunków naprawdę mają rację.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *