Ostatnie 5 z 43 km w tempie 5,35/km. Z górki było ;)

Nigdy nie biegałam długich dystansów. O maratonie nawet nie marzyłam bo nie był w kręgu moich zainteresowań. Po prostu.
Każdy dystans powyżej 5 km uważałam za nudę, a długie wybieganie za stratę czasu. Dzisiaj, bieganie jest dla mnie chwilą dla siebie więc wydłużam dystans. Żeby tego czasu było jak najwięcej 😉

Dokładnie miesiąc temu, 43 kilometry Swiss Irontrail pokonałam prawie w 8, choć lepiej będzie brzmiało :) – 7 godzin i 40 minut.
To był mój pierwszy maraton i pierwszy w górach. Po 15 latach przerwy od biegania, 4 miesiące po zerwaniu więzadła krzyżowego – stanęłam na starcie.

Podekscytowana, niepewna i zupełnie nieświadoma tego, co mnie czeka. Kiedy przyjdzie ten Pan Kryzys o którym wszyscy mówią, że przychodzi. Ale jeśli ZAWSZE jest alter ego każdego ultrasa 😉 to czy dopada też maratończyka? Jak to jest z Panem, Panie Kryzys? 

Pamiętam to pytanie na 15, 20, 30, 35 kilometrze. Gdzie jesteś? Pytałam siebie wraz z każdą tabliczką wetkniętą w ziemię informującą o liczbie kilometrów do mety. Ale nie przyszedł. Nie tym razem. I pisząc to, czuję, że jutro nie będzie tak łatwo. To mój pierwszy bieg ultra. Pierwszy w górach. Kiedyś, trenując regularnie – tyle kilometrów biegałam w ciągu całego DOBREGO tygodnia. Oczywiście nudząc się przy każdym „więcej niż 5km”.

Noraftrail ma limit czasu 12 godzin. W Davos, przy dystansie krótszym o 20 km były 4 godziny więcej. Jeśli więc szybko mogę z Wami przeliczyć swoje możliwości to wychodzi, że teoretycznie powinnam zmieścić się w limicie. Plus – Swiss Irontrail w wersji 43 km miał +/-  2300 m przewyższenia, Noraftrail na 20 km więcej ma +/- 2800 m co trochę inaczej układa trasę i może mieć wpływ na rozłożenie sił. Stając na starcie maratonu byłam jednak pewna, że dam radę go pokonać. W przypadku Noraftrail wiem tyle, że „zwycięzcy stają na starcie” :) Co będzie dalej? Pobiegamy – zobaczymy 😉 

Niestety od czasu maratonu biegałam mało, a trening siłowy, choć regularny, może nie być wystarczający, ale nie będę biadolić. Przedwczoraj zrobiłam swoje pierwsze siłowe maxy: 70 kg na back squat i 80 kg dead lift :) Konsekwencja i systematyka.
Dodaję jeszcze pozytywne nastawienie. Bez tego szczyty pozostają niezdobyte. Dlatego staję na starcie.
I już się nie mogę doczekać.

Ciekawa jestem trasy i wszystkich „elementów zaskoczenia”, bo to one zostają w pamięci na długo. Swiss Irontrail mniej więcej od połowy trasy był wyłącznie zaskoczeniem. Gęsta mgła i deszcz skutecznie pochowały widoki.  Z profilu trasy wiedzieliśmy jednak, że tuż przed metą, na ok. 38 kilometrze czeka na nas ostre wejście w górę (z ok. 1750 m na prawie 2 400 m). Zaraz po punkcie odżywczym zaczęły się zbiegi i podbiegi. I każdy, dosłownie KAŻDY z nich wydawał nam się wstępem do „ostatniego szczytu”.
Nie wiem ile ich było, ale napięcie rosło z każdym z nich, kiedy nagle we mgle, tuż przed naszymi oczyma nagle ukazał się szczyt.
Nikt nie miał wątpliwości, że to TEN. Chwilę później zaczęła się ulewa, ale to już nie miało żadnego znaczenia. Liczyła się tylko droga na szczyt. Nie wiem jaka panorama roztaczała się z wierzchołka, ale widok był piękny – tabliczka z napisem „5 km” tuż przed nosem i na zegarku czas: 7 h 20 m.

I choć 7 h i 20 minut wcześniej, wyobrażałam sobie szczyt radości po pokonaniu tego dystansu w 10 godzin, poczułam nagły przypływ siły. Ostatnie 5 km Swiss Irontrail przebiegłam w tempie 5,35/km.
Pierwsze uczucie po przekroczeniu linii mety?
-„Dałam radę! Zrobiłam to! Tylko zaraz? Jak? To już? Przecież nie zdążyłam się znudzić! 😉

P.s. Przybiegłam na metę po  7 h 46 m. I choć pełnia szczęścia nowicjusza w postaci 19. miejsce w kategorii kobiet i 5. w kat. wiekowej cieszy, tak naprawdę jest tylko dodatkiem. Najważniejszy jest czas zaszczytu po osiągnięciu szczytu. Pamiętajcie o nim i Wy w drodze na własne szczyty niezdobyte :)

Ściskam Was moooocno, ale nie za mocno 😉 Jutro biegam!

Z ciepłymi myślami bądźcie i Wy. Miłego!
B.

Trasa Swiss Irontrail w całości (poniżej zdjęcie mapy wraz z profilem trasy) i link do trasy na mapie.

3 comments on “Ostatnie 5 z 43 km w tempie 5,35/km. Z górki było ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *