Ten najtrudniejszy szczyt

Co napisać po tak długim czasie odkąd byłam tu po raz ostatni? – Cześć, jestem? – Wróciłam? To może zacznę tak: przepraszam, że nie było mnie tu, z Wami. Dziękuję za wszystkie przejawy Waszej troski i sympatii. Dodawały otuchy w ostatnim, bardzo trudnym dla mnie czasie.

Pisałam wiele razy o wierzchołkach górskich łańcuchów i szczytach własnych wyzwań, które kształtują naszą osobowość. Pisałam, że zwycięzcy stają na starcie i dalej w to wierzę. Ostatnich kilka miesięcy to wyprawa po najtrudniejszy i zarazem najcenniejszy szczyt, ale droga powrotu do zdrowia bywa pełna lęku i niepewności w oczekiwaniu.

Nie umiem jeszcze napisać co dokładnie się wydarzyło. Próbowałam, ale to wciąż dla mnie za trudne, a łzy same napływają do oczu. Jeszcze widocznie nie czas na to. Jednak bardzo chcę do Was wrócić. Brakuje mi rozmów i kontaktu z Wami. I choć wiem, że nie będzie jak dawniej, teraz będzie inaczej. Może fajniej?

Szybki bilans minionych tygodni:
– 2 tygodnie w szpitalu
– 1 dość skomplikowana, ale pomyślnie zakończona operacja
– 1 przełożony własny ślub
– tygodnie rehabilitacji psychofizycznej
– 1 zarezerwowany, całkiem fajny i ciągle jeszcze mały psiak – niedługo w naszym domu :)
– zmiany planów z biegowych górskich ultramaratonów na – póki co – chodzenie z kijami z „elementami biegu” 😉 trasy do 20 km. Ale może być w górach 😀
– 1 nowy sport
– super świetna zmiana diety i odkrycie mocy witamin
– nowa umiejętność niezajmowania się sprawami, które na pozór bardzo ważne, nie mają absolutnie żadnego znaczenia
– odkrycie, że bycie sobą, w kontakcie ze sobą jest uwalniające i uspokajające najbardziej.

„Człowiek ma dwa życia. Drugie zaczyna wtedy, kiedy zda sobie sprawę, że ma je tylko jedno” – przeczytałam jakiś czas temu. I myślę, że to jedno z ważniejszych zdań na teraz i na później. Dla mnie i dla Ciebie. Ja wykorzystałam już jeden kredyt. Co Ty zrobisz ze swoim?

P.S. Mam do Was jedną, ale bardzo ważną dla mnie prośbę. Uszanujcie proszę, że na razie nie chcę opowiadać jak to się stało i co mi się przytrafiło. To dla mnie świeża i wciąż trudna sprawa. Rozpoczęłam proces oswajania. Jak będę gotowa na więcej na pewno dam znać.

Tymczasem mam nadzieję – do zobaczenia! :) Tutaj, albo gdzieś na szlaku :)

 

2 comments on “Ten najtrudniejszy szczyt

  • Zawsze mi imponowałaś podejściem do życia i biegania. I zawsze zazdrościłem Tobie tych wspaniałych wypraw i widoków. Nie będę pisał żadnych górnolotnych słów, ale wiedz że czekam znów na Twoje wpisy i mam nadzieję że szybko wrócisz na trasy biegowe. Trzymaj się i trenuj formę!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *