Tromso Skyrace – mój pierwszy biegowy szczyt – zaszczyt. Startuje kolejna edycja!

Dwa dni temu ruszyły zapisy na kolejną edycję biegu Tromso Skyrace w Norwegii. Jeśli w swoim planie startów przy tej pozycji wpisaliście znak zapytania – wymażcie go czym prędzej lub zakreślcie i zacznijcie organizować transport :)

W ubiegłym roku miałam przyjemność stanąć na linii startu tego biegu i już zawsze będę mogła powiedzieć, że był to mój pierwszy bieg górski, pierwszy po 15 latach przerwy od biegania i pierwszy po niezrekonstruowanym więzadle krzyżowym. W mojej pamięci już zawsze zostanie jako ten, który pokazał mi po raz pierwszy (a jakże), że niemożliwe zostawia się bezpieczne w domu, tuż po przejściu przez próg.

Pamiętam swój nieoswojony strach na linii startu. Onieśmielenie obecnością wielu światowej klasy biegaczy ultra tuż obok. Tromso Skyrace odbywające się 350 kilometrów powyżej koła podbiegunowego to przecież marzenie niejednego górskiego biegacza. Moja obecność wydawała mi się więc nieadekwatna – tym bardziej, że nie śmiałam nawet planować tu swojego udziału. Ale stało się :) – spędzałam wakacje w Norwegii i akurat w ostatniej chwili zwolniło się miejsce na 20 kilometrowy bieg wokół szczytu Tromsdalstinden. Nie przygotowywałam się do tego biegu a przecież nawet takiej odległości nie biegnie się z marszu. I oczywiście mogłam tak biadolić w nieskończoność, ale mogłam też nie.

Dzień przed startem od organizatorów biegu – Emelie Forsberg i Kiliana Jorneta odebrałam swój pierwszy pakiet startowy (do dziś mam kartkę z numerem :) ) i od tego czasu myślami wybiegałam dzień naprzód. Rano, w dzień zawodów, po dwutygodniowym pobycie w Norwegii, zobaczyliśmy  polską, znajomą twarz. Mimo wszechogarniającej wszystko wokół mgły, rozpoznaliśmy światowej klasy polskiego biegacza ultra. Z Marciem Świercem spotkaliśmy się pod stacją kolejki na górę skąd odbywał się start zawodów. Kto nie skorzystał z opcji wjazdu na górę – pierwsze metry przewyższenia zdobywał właśnie tu.

Marcin oczywiście bieg w głównym biegu – 45 kilometrów z przewyższeniem +/- 4 500 i najwyższym punktem na szczycie Hamperokken. Mimo wcześniejszego wypadku i niepewności startu Marcin dobiegł do mety na wysokiej 15 pozycji. Zwycięzcami biegu głównego byli wśród mężczyzn: Jonathan Albon, Luis Alberto Hernando, Rolf Einar Jensen. Wśród kobiet rywalizacja o pierwsze miejsce trwała niemal do ostatnich metrów, ale ostatecznie pierwsza na metę wbiegła Emelie Forsberg, za nią Mira Rai i Malena Haukøy.

Bieg o długości 20 kilometrów z przewyższeniem +/- 1600 metrów wokół szczytu Tromsdalstinden wygrałam ja. I ponad stu innych biegaczy z całego świata, którzy zameldowali się najpierw na linii startu a potem na linii mety tego biegu. Nie sposób opisać wrażeń, atmosfery wokół tego wydarzenia. Nie sposób też opisać widoków. Może dlatego, że poza mgłą nie było wiele widać 😉 Dzisiaj, kiedy patrzę na zdjęcia ze strony Organizatorów wydaje mi się, że to zupełnie inny bieg :) Ale to tylko kolejny element, który czyni to wydarzenie jeszcze ciekawszym.

Ten bieg jest esencją Norwegii. Piękny, pełen kontrastów, żywiołowy, ale też niedostępny w pierwszym wrażeniu. Stopniowe podchodzenie bliżej to oswajanie surowości. Mgła zasłania oczy, ale wyostrza węch. Nawet zdjęcia z Tromso Skyrace pachną wolnością.

Polecam ten bieg i kładę obie nogi (tę bez więzadła też :), że będzie się Wam podobało. Loty do Tromso najlepiej ogarnąć z przesiadką w Oslo Gardermoen. Ze znalezieniem noclegu nie powinno być problemu. Można skorzystać z sali zapewnianej przez Organizatorów lub z pola kempingowego niedaleko startu biegu albo po prostu z oferty hosteli czy hoteli w Tromso. Nie powinniście długo szukać – Tromso jest miastem studenckim, a w sierpniu studenci są na wakacjach. Chyba, że biegną Tromso Skyrace 😉 :)

Więcej informacji o biegu i zapisy na stronie: http://tromsoskyrace.com

Więcej o naszej wyprawie do Norwegii przeczytacie w dwóch wcześniejszych wpisach:

Główne zdjęcie tego wpisu pochodzi ze strony Tromso Skyrace. Na wszystkich moich jest mgła  :)

 

One comment on “Tromso Skyrace – mój pierwszy biegowy szczyt – zaszczyt. Startuje kolejna edycja!

  • Piękne zdjęcia i na pewno niesamowita biegowa przygoda 😉 Przewyższenia na 20 km o wysokości 1,6 km to sporo. Te pierwsze zdjęcie niesamowite i aż chce się biegać. Pozdrawiam, Kamil.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *